Zabito mężczyzn skazanych za zamach w mińskim metrze

User Rating: / 0
KiepskiSuper 

Dwóch mężczyzn skazanych na początku grudnia za przeprowadzenie zamachu bombowego w ubiegłym roku w metrze w Mińsku, zostało straconych. Wywołało to zdecydowane potępienie z różnych stron, zarówno działaczy różnych organizacji na rzecz człowieka jak i polityków Unii Europejskiej.
Wejście do stacji Oktjabrskaja

Matka jednego z dwóch 26-latków powiedziała, że otrzymała oficjalne zawiadomienie o egzekucji syna, Władysława Kowaliowa. Telewizja państwowa poinformowała w sobotę późnym wieczorem, że zarówno na Kowaliowie jak i Dmitrju Konowałowie wykonano wyrok śmierci, który na Białorusi odbywa się poprzez strzał w tył głowy. Obrońcy praw człowieka potępili tę egzekucję, twierdząc, że pozbawiła ona społeczeństwo okazji do poznania prawdy.

Rząd w pośpiechu rzucił biały całun nad wszystkimi sprzecznościami i rozbieżnościami w tej sprawie. Egzekucja tak zwanych terrorystów, których wina jest mocno wątpliwa, sugeruje, że rząd stara się zacierać ślady zbrodni.

- powiedziała w niedzielę Ludmiła Griaznowa, działaczka na rzecz praw człowieka.

Mężczyźni zostali skazani w listopadzie za umieszczenie w kwietniu bomby w najbardziej ruchliwej stacji mińskiego metra, na skutek czego zginęło 15 osób a ponad 300 zostało rannych.

Konowałow przyznał się do winy, natomiast Kowaliow, jak ustalili śledczy, wiedział o planach zamachu bombowego, ale uparcie twierdził, że nie brał w nim udziału i do winy się nie przyznał. Zdaniem obrońców obu młodych ludzi dowody przedstawione w sądzie były poszlakowe i niejednoznaczne.

Krytycy autorytarnego prezydenta Aleksandra Łukaszenki oskarżają rząd o organizację zamachu, aby odwrócić uwagę od najgorszego kryzysu gospodarczego w postradzieckiej historii kraju. Białorusini oburzeni egzekucją przyszli w niedzielę położyć kwiaty i zapalić znicze na zewnątrz stacji metra.

Kara śmierci powinna zostać zniesiona. Nie powinniśmy zabierać ludziom życia, zwłaszcza tym, którzy mogą być ofiarami błędów prawnych lub decyzji politycznych.

- powiedziała Tatiana Snieżinskaja, 42-letnia nauczycielka, która byłą jedna z osób składających kwiaty.

Kwiaty również zostały położone poza ambasadą Białorusi w Moskwie, gdzie ktoś zdjęcia dwóch mężczyzn z podpisem: "Oni zginęli przez kaprys Łukaszenki".

Łukaszenko dryfuje coraz dalej od naszych europejskich wartości. Relacje miedzy Białorusią i Europą, już mocno napięte, będą jeszcze trudniejsze.

- powiedział szef biura kanclerskiego Niemiec Ronald Pofalla.

W ostatnim miesiącu UE wzmocniła sankcje nałożone na Białoruś za represje wobec opozycji politycznej, a członkowie UE przywołali swoich ambasadorów, gdy Białoruś zmusiła polskiego ambasadora i szefa delegacji UE w Mińsku do opuszczenia kraju.

Czas i miejsce egzekucji na Białorusi są utrzymywane w tajemnicy. Krewni są informowani już po fakcie, nie wiedzą jednak, gdzie zostają pochowane ciała. Białoruś jest jedynym krajem w Europie, które nadal skazuje ludzi na śmierć. Działacze na rzecz praw człowieka twierdzą, że około 400 osób zostało tam straconych od upadku ZSRR w 1991 roku.

Czytaj artykuł źródłowy

 
Nasz Newsletter

*

(*) Pola obowiązkowe

Rozmiar czcionki