100-lecie wielkiej kradzieży Mona Lisy

User Rating: / 0
KiepskiSuper 

Przedwczoraj minęło 100 lat od jednej z najsłynniejszych kradzieży dzieł sztuki. 21 sierpnia 1911 roku portret Mona Lisy namalowany przez Leonarda da Vinci zniknął z Luwru. Ukradł go Vincenzo Peruggia, włoski emigrant, który z arcydziełem mieszkał w Paryżu przez ponad dwa lata, a zatrzymano go dopiero, gdy trafił do Florencji twierdząc, że ukradł obraz, aby go patriotycznie zwrócić narodowi włoskiemu.
Vincenzo Peruggia

Trudno było uwierzyć, że Peruggia dokonał sam takiej kradzieży, dlatego powstało wiele teorii spiskowych. 

Dominowała teoria, że był tylko małym trybikiem w wielkim planie sprzedaży podrobionych obrazów Mony Lisy amerykańskim milionerom. Kradzież prawdziwego obrazu miał jedynie przekonać nabywców, że kupują prawdziwe dzieło.

- powiedział Joe Medeiros, autor 88-minutowego filmu dokumentalnego: „Brakujące kawałki: Prawda o człowieku, który ukradł Mona Lisę”.

Medeiros, starając się znaleźć wskazówki na temat Peruggii, spotkał się we Włoszech z jego córką Celestiną, ale ona bardzo niewiele wiedziała o ojcu, który zmarł, gdy była mała. Reżyser udał się zatem do Luwru, aby ponownie prześledzić drogę, jaką Peruggia pokonał kradnąc malowidło.

Miał wtedy 29 lat i pracował czasowo w Luwrze pomagając pokryć 1600 arcydzieł taflami szkła, aby chronić je przed wandalami. Choć był malarzem pokojowym, to jednak znał się na włoskiej sztuce i zastanawiał się, dlaczego tak jej wiele było we francuskim muzeum. Czytał, że Napoleon zrabował dzieła sztuki, gdy podbijał Włochy. Dlatego Peruggia uważał, że wszystkie włoskie dzieła są w Luwrze bezprawnie i postanowił jeden z nich przewieźć do kraju. Wybrał Mona Lisę, bo jest to mały obraz i łatwo go przenieść. Nie wiedział jednak, że akurat to dzieło zostało sprzedane przez autora królowi Francji Franciszkowi I.

Ukradł arcydzieło po prostu wchodząc do muzeum w poniedziałek, gdy było zamknięte na czas sprzątania. Ubrany w biały kitel wmieszał się w tłum innych pracowników.

- powiedział Medeiros.

Kradzież została odkryta dopiero następnego dnia, ponieważ strażnicy uznali, że dzieło znajdowało się u fotografa muzealnego. 60 detektywów przetoczyło się przez muzeum. Choć Peruggia zostawił odciski palców, ten trop nie był kontynuowany.

Kradzież była takim wydarzeniem, że tysiące ludzi przychodziło do Luwru zobaczyć puste miejsce po obrazie! Uważano, że za rabunkiem stał genialny umysł. Przesłuchiwano nawet Pablo Picasso i jego przyjaciela, poetę Guillaume’a Apollinaire’a.

Tymczasem Mona Lisa był dwa kilometry od Luwru w malutkim mieszkaniu Peruggii. Dopiero w grudniu 1913 roku złodziej przyniósł obraz do handlarza dzieł sztuki we Florencji. Miał nadzieję, że rząd włoski nagrodzi jego wysiłek, ale zamiast tego trafił do więzienia. Mimo to otrzymał łagodny wyrok – nieco ponad 7 miesięcy.

Listy do rodziców oraz 61-stronicowy raport psychiatry wyznaczonego przez sąd pozwoliły ustalić Medeirosowi prawdziwe motywy, jakimi kierował się Peruggia.

Chciał zbić fortunę. Nie pisał nic o pomocy dla kraju, ale o poprawie statusu życia swojej rodziny. Miał dość swojej pracy, przez którą chorował (zatrucie ołowiem). Dla niego kradzież Mona Lisy i przyjazd do Włoch miało być biletem do lepszego życia.

- wyjaśnił Medeiros, którego film miał prapremierę wczoraj w Filadelfii.

Czytaj artykuł źródłowy

 
Nasz Newsletter

*

(*) Pola obowiązkowe

Rozmiar czcionki