Historia kapitanów porzucających tonących pasażerów

User Rating: / 0
KiepskiSuper 

Prawdopodobnie do historii przejdzie szybkość, z jaką kapitan Costa Concordia opuścił tonący statek. Okazuje się jednak, że najsłynniejszy schetyna świata, czyli kapitan Francesco Schettino ze statku wiozącego ponad 4200 pasażerów, który zatonął nieopodal wyspy Giglio odbierając życie co najmniej 11 osobom, nie był jedynym uciekającym z tonącego okrętu. Historia zna wiele podobnych precedensów.
Tratwa Medusy

Historia kapitanów porzucających pasażerów tonącego jest tak stara jak statki. Oni są tylko ludźmi.

- stwierdza Andrew Lambert, profesor historii morskiej w Królewskim Kolegium w Londynie.

Schettino, który odrzuca wszystkie zarzuty, jest oskarżony o opuszczenie statku w piątek o 23:30, podczas gdy na pokładzie było jeszcze około 230 osób - w tym dwa noworodki i czterech niepełnosprawnych, którzy zostali uratowani dopiero o 2 w nocy. Kapitan nie wrócił na statek mimo napomnień komendanta straży przybrzeżnej Gregorio Marii De Falco.

W rywalizacji o miano najbardziej zhańbionego kapitana Schettino ma jednak silnych rywali, jak choćby kapitana Huguesa de Chaumareysa z francuskiej fregaty Medusa.

W dniu 2 lipca 1816 jego statek uderzył w rafę. De Chaumareys, którego niekompetencja zakończyła podróż, uciekł w szalupach wraz z kilkoma ważniejszymi pasażerami i załogą. Tymczasem 147 pasażerów utrzymywało się na wodzie tylko na prowizorycznych tratwach. Początkowo holowano tratwy, ale de Chaumareys rozkazał je odciąć, skazując tym samym porzuconych pasażerów na makabryczny los, który doprowadził ich nawet do katów kanibalizmu. Gdy tratwa dopłynęła do brzegu po 13 dniach, tylko 15 osób przeżyło. Tragiczną historię przedstawia obraz Theodore’a Gericaulta "Tratwa Meduzy" wystawionego obecnie w Luwrze.

Inny epizod z XIX wieku z udziałem parowca SS Jeddah stał się inspiracją dla Lorda Jima Josepha Conrada.

W 1880 roku, podobnie jak fikcyjny marynarz Jim, kapitan Joseph Clark z załogą opuścił Jeddah, przekonany, że przeciekający statek wkrótce zatonie. Prawie 1000 osób, muzułmańscy pielgrzymi w drodze do Mekki, zostali pozostawienie na pastwę losu na środku Zatoki Bengalskiej. Kapitan Clark zgłosił zatonięcie statku, aby następnie usłyszeć, że ten dotarł do portu odholowany przez inny statek a wszyscy pasażerowie żyją.

Scenariusz Lorda Jima powtarzał się jeszcze kilka razy. Choć wszyscy pasażerowie (571 osób) z greckiego liniowca Oceanos przeżyło spektakularne zatonięcie u wschodnich wybrzeży Afryki Południowej w 1991 roku, kapitan Yianis Avranas opuścił statek wycieczkowy przy pomocy śmigłowca ratowniczego, gdy około 170 przestraszonych pasażerów pozostało na pokładzie.

Są też zupełnie przeciwne opowieści. Zatonięcie wojskowego transportowca HMS Birkenhead u wybrzeży Republiki Południowej Afryki w 1852 roku zainspirowało tradycję "najpierw kobiet i dzieci".

Dowódca żołnierzy ppłk Alexander Seton rozkazał swoim ludziom, aby pomogli kobietom i dzieciom dostać się na trzy łodzie ratunkowe, gdy Birkenhead zaczął tonąć w wodach pełnych rekinów. Nie jedna kobieta lub dziecko straciłoby życie, gdyby nie żołnierze, którzy ze stoickim spokojem stali na pokładzie, gdy statek szedł na dno. Ich poświęcenie przeszło do historii morskiej.

Słynny kapitan Titanica E.J. Smith napomniał ludzi "Bądźcie Brytyjczykami," przypominając o puszczaniu kobiet i dzieci opuszczają w pierwszej kolejności. Sam poszedł na dno z całym okrętem. Jak wynika ze statystyk uratowało się 74 procent kobiet i 52 procent dzieci a tylko 20 procent mężczyzn.

Jednak tradycja z HMS Birkenhead nie zawsze miała miejsce. Z 86 ocalałych z Northfleet, który zatonął w kanale La Manche w 1873 roku, uratowała się tylko jedna kobieta i dwoje dzieci. Żadna kobieta nie przeżyła zatonięcia statku emigrantów w pobliżu Plymouth w 1865 roku. Zupełnie jak na Costa Concordia?

Nie zupełnie. Gdy kapitan na lądzie udzielał wywiadów telewizyjnych, czterech mężczyzn - lekarz, młody oficer, intendent statku i zastępca burmistrza wyspy Giglio – weszło na pokład po katastrofie i uratowało około 500 uwięzionych pasażerów.

Czytaj artykuł źródłowy

 
Nasz Newsletter

*

(*) Pola obowiązkowe

Rozmiar czcionki